O górniku co szlachcicem został i co z tego wynikło.

O górniku co szlachcicem został i co z tego wynikło.

27-go maja odbył się kolejny rajd farmaceutów Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej. Od lat impreza cieszy się sporą popularnością wśród członków naszego samorządu. Na starcie przed siedzibą Izby czekały na nas dwa autokary. Uczestników powitali Prezes i Wiceprezes Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej Pan mgr Paweł Łukasiński i Pan mgr Piotr Bohater. Każdy otrzymał przygotowane przez biuro Izby materiały informacyjne.
Od lat staramy się odwiedzać interesujące miejsca zarówno w kraju jak i za granicą. Tym razem celem wyprawy była prawdziwa perła architektury pałacowej ziemi opolskiej – Pałac w Mosznej.
Historia samego pałacu wydaje się być równie burzliwa jak historia jego właścicieli - rodu Tiele-Winckler.
Franz Xawer Winckler, syn ubogich dzierżawców z okolic Ząbkowic Śląskich trudnił się górnictwem. Był pracowity zdolny i sprytny, chętnie się uczył i dopisywało mu szczęście. Dość powiedzieć, iż szybko awansował na pełnomocnika właściciela kopalni. Ożenił się i dochował dwóch córek. Zdobywał kolejne doświadczenia zawodowe w kraju i za granicą. W wyniku epidemii stracił niestety żonę i starsza córkę. Kiedy również zmarł schorowany właściciel kopalni stał się jedynym zarządcą jego dóbr, a w dwa lata później w 1833 r. poślubił niezwykle urodziwą wdowę po nim - Marię Arezin. W 1840 r. otrzymał tytuł szlachecki. Zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach w roku 1851. Fortunę odziedziczyła młodsza córka z pierwszego małżeństwa Valeska Winckler. W 1854 r wychodzi za mąż za ubogiego pruskiego szlachcica, porucznika Huberta Gustawa von Tiele. Otrzymał on wkrótce prawo używania nazwiska i herbu żony. Na majątek nowożeńców składało się wówczas sześć posiadłości ziemskich, siedem hut cynku, osiem kopalni manganu i 69 pokładów węglowych. Zaradny von Tiele pomnożył ten majątek wielokrotnie. Miedzy innymi zakupił w 1866 r. miejscowość Moszna z barokowym pałacem myśliwskim. W 1893 r. majątek przejmuje jego syn Franz Hubert von Tiele-Winckler. Po pożarze w 1896 r. częściowemu zniszczeniu ulega barokowy pałacyk w Mosznej. Chcąc podkreślić swój prestiż (w 1895r. z rąk cesarza Wilhelma II otrzymał tytuł hrabiowski) Franz Hubert postanawia odbudować i powiększyć nową siedzibę. Jako kapitalista i przemysłowiec nie liczył się z kosztami. Pałac budowano etapami do 1900 r. Odbudowano część barokową, dobudowano neogotyckie skrzydło wschodnie, a następnie neorenesansowe skrzydło zachodnie. W pałacu powstało 365 pokoi oraz 99 wież i wieżyczek, czyli tyle ile hrabia miał majątków. Przepych widoczny był w każdym pomieszczeniu. W gmachu znajdowała się biblioteka, galeria obrazów, kaplica pałacowa. W 1911 r. i 1912 r. hrabiego odwiedzał sam Cesarz przybywając na polowania. Na tę okazję doprowadzono tu linię kolejową. Rezydował w specjalnie dla niego wzniesionym skrzydle zachodnim. Syn Franza Huberta Claus Peter okazał się niestety utracjuszem i roztrwonił cześć majątku.  Bezdzietny usynowił swojego kuzyna, który odziedziczył majątek i tytuł hrabiowski. Jego rodzina mieszkała w pałacu do końca II wojny światowej skąd uciekła do Niemiec przed nadchodząca armia czerwoną.
Czerwonoarmiści odznaczający się jak powszechnie wiadomo szczególną wrażliwością na szeroko pojęte dobra kultury w większości rozgrabili, zniszczyli lub spalili wyposażenie rezydencji. Z obrazów wyciętych z ram wykonali pokrycia dla taborów wojskowych, a z kaplicy stajnię. Po wojnie do roku 2013 mieściło się tu Centrum Terapii Nerwic.
Tyle burzliwej historii. Dziś pałac odrestaurowany przyciąga rzesze turystów. Rozległe trawniki pałacowego parku zachęcają do wypoczynku wśród cudownie pachnących okazałych krzewów azalii.
Zwiedzając pałacowe komnaty z przewodnikiem mogliśmy się przekonać jak zaskakująco wiele z oryginalnego wyposażenia zachowało się do dnia dzisiejszego. Jakież bogactwo panowało tu za czasów Franza Huberta. Po zwiedzaniu czekał na nas obiad w pałacowej jadalni. Następnie mogliśmy udać się na spacer po pałacowym parku, lub oddać słodkiemu lenistwu w cieniu wiekowych drzew na pałacowych trawnikach. Dla chętnych możliwa była wspinaczka na wieżę, skąd podziwiać można panoramę okolicy. Jeszcze tylko grupowe zdjęcie na dziedzińcu i niestety trzeba było się udać w drogę powrotną. Kolejny rajd farmaceutów Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej dobiegł końca. Wszystkim uczestnikom dziękujemy za wspólną wyprawę a na kolejne atrakcje zapraszamy już za rok.

Remigiusz Komarczewski

Galeria

Nowe z forum

pomoc apteczna do Legnicy

Forum / praca / dam pracę / pomoc apteczna

magister na godziny

Forum / praca / zastępstwo na czas urlopu

Technik Stażysta

Forum / praca / szukam pracy / technik

WARSZAWA KIEROWNIK APTEKI

Forum / praca / dam pracę / magister


Newsletter

Jeśli chcesz być na bieżąco powiadamiany o wszystkich informacjach zamieszczanych na naszej stronie internetowej, oraz innych ważnych sprawach dotyczących naszego zawodu  wpisz w poniższe okienko swój adres email.



zamknij
DIA na tej stronie internetowej stosuje pliki cookies w celu realizacji usług. W tym miejscu znajduje się szczegółowa informacja dotycząca polityki plików cookies. Informujemy, że mogą Państwo zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki internetowej. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki i ww. polityką.